Projektujemy wnętrza w stylu skandynawskim
Na koniec pamietajcie o proporcjach. W sypialni 12 metrow nie wsadzajcie lozka 200x200. Lepiej 160x200 z mechanizmem DL i kanapa z funkcja spania pod sciana. Ja mierzylam kazdy centymetr przed zakupem. Meble do sypialni to nie tylko wyglad, ale tez logistyka. Jesli ktos ma waska klatke schodowa, sprawdzcie, czy lozko zmiesci sie w windzie. Moja kolezanka zamowila welurowa kanape, a ta nie weszla przez drzwi. Musiala zwracac. Lepiej uniknac takich historii.
W sypialni postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel, które ma stelaz listwowy z regulacją twardości. Dzięki temu materac piankowy leży idealnie, a ja rano nie budzę się z bólem pleców. Wieczorem, gdy zapalam tylko dwie lampki nocne z abażurami z naturalnego lnu, pokój nabiera intymności. Zauważyłam, że mój partner przestał narzekać na zbyt jasne światło podczas czytania. Wcześniej mieliśmy jedną lampę sufitową, która raziła w oczy, a teraz każde z nas ma swoją strefę światła. On czyta przy swojej lampce, ja przy swojej, a między nami panuje półmrok.
Przyjęłam zasadę, że każdy nowy mebel musi pełnić co najmniej dwie funkcje. Stolik kawowy z podnoszonym blatem służy jako biurko, a w środku trzymam laptopy i dokumenty. Ława pod telewizorem ma szuflady na kable i piloty. Nawet krzesła przy stole mają siedziska z pojemnikami na obrusy i serwetki. Przechowywanie w małym mieszkaniu to nie magazynowanie rzeczy, ale organizacja życia tak, by wszystko miało swoje miejsce i było łatwo dostępne.
Do dziennej strefy potrzebowaliśmy czegoś, co pomieści gości na noc, ale nie będzie zajmować miejsca na co dzień. Tu z pomocą przyszła kanapa z funkcja spania z mechanizmem DL. To nie jest typowa wersalka z cienkim materacykiem i wystającymi sprężynami. Mechanizm DL rozwija się do płaskiej powierzchni 140 na 200 centymetrów, a materac wewnątrz ma 12 centymetrów pianki wysokoelastycznej. Gdy składamy kanapę, siedzisko jest głębokie na 55 centymetrów, idealne do leniwego popołudnia z książką. Tapicerka welurowa w odcieniu antracytu – praktyczna, bo welur nie mechaci się szybko, a plamy z kawy można zetrzeć wilgotną szmatką.
Z kanapą z funkcją spania miałam dylemat – chciałam, żeby goście spali wygodnie, ale nie chciałam tracić całego salonu na rozkładane monstrum. Postawiłam na model z mechanizmem DL, który wysuwa siedzisko do przodu i tworzy płaską powierzchnię bez żadnych progów. Tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni przyjmuje zabrudzenia od kawy i wina, a wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką. Wbudowany schowek na poduszki i koce to wisienka na torcie – przestałam trzymać zapasową pościel w plastikowych torbach pod stołem.
Kiedy myślę o stylu skandynawskim, przed oczami stają mi nie tylko białe ściany i jasne drewno, ale przede wszystkim konkretne rozwiązania na małe metraże. W bloku z lat 60., gdzie każdy centymetr ma znaczenie, nordycka prostota to nie fanaberia, a konieczność. Zamiast wieszać ciężkie zasłony, stawiam na rolety rzymskie z naturalnego lnu, które wpuszczają światło, ale dają intymność. Pamiętam, jak u mojej klientki w kawalerce 28 m kw. udało się wygospodarować strefę dzienną i sypialnianą bez stawiania ścianek. Sekret tkwi w funkcjonalnych meblach, które służą podwójnie, i w umiejętnym operowaniu kolorem, który nie przytłacza, a scala wnętrza w stylu skandynawskim.
Przechowywanie ubrań to kolejna ściana, o którą się rozbiłam. Szafa w kawalerce często jest płytka, a ja mam dużo kurtek i butów. Zamiast kupować standardową szafę z drzwiami uchylnymi, postawiłam na system modułowy z drzwiami przesuwnymi. W środku zamontowałam półki na buty, wieszaki na dwie wysokości i kosze na bieliznę. Każdy centymetr ma swoje przeznaczenie. Buty stoją na specjalnych stojakach, a nie na podłodze, bo inaczej w mieszkaniu panowałby bałagan. Kurtki wieszam na wieszakach obrotowych, żeby się nie gniotły. Dzięki temu nawet w małej przestrzeni mam wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. A gdy przychodzi wiosna, wymieniam garderobę i chowam zimowe rzeczy do pojemnika pod łóżkiem.
Kuchnia w stylu skandynawskim to białe fronty z matową wykończeniem i blat z konglomeratu kwarcowego. Unikam otwartych półek, bo zbierają kurz i wymagają ciągłego porządkowania. Zamiast tego montuję szafki sięgające sufitu z systemem cargo do przechowywania garnków i przypraw. W małej kuchni 6 m kw. sprawdził się wysuwany blat roboczy, który chowa się pod szafką. Oświetlenie punktowe nad blatem to must-have – jedna lampa sufitowa nie wystarczy, gdy gotujesz w cieniu własnej głowy.
Największym wyzwaniem okazała się sypialnia, a raczej jej brak. W salonie musiało zmieścić się wszystko – strefa dzienna, jadalnia, kącik do pracy i miejsce do spania. Wybraliśmy lozko z pojemnikiem na posciel o konstrukcji z metalu malowanego proszkowo na czarno. To był strzał w dziesiątkę. Rama ma 190 centymetrów długości, a pod spodem kryje się pojemnik o głębokości 30 centymetrów. Zmieściliśmy tam kołdry, poduszki, zapasowe prześcieradła i dwa komplety ręczników. Zniknęły problemy z brakiem miejsca na pościel, które wcześniej oznaczały sterty rzeczy na krześle albo w plastikowych workach pod łóżkiem.